Aktualności

ofiarowanieŚwięto Ofiarowania Jezusa w Świątyni, obchodzone 2 lutego, należy do tych momentów w roku liturgicznym, które w niezwykle prosty, a jednocześnie głęboki sposób ukazują nam prawdę o Jezusie i Jego zbawczej misji. Czterdzieści dni po narodzeniu, Maryja i Józef przynoszą Dziecię do świątyni jerozolimskiej, aby zgodnie z Prawem Mojżeszowym ofiarować je Bogu. Ten gest posłuszeństwa wobec Bożego prawa staje się jednak czymś znacznie więcej niż tylko wypełnieniem religijnego obowiązku. W centrum wydarzenia stoi spotkanie. Symeon, człowiek „sprawiedliwy i pobożny”, rozpoznaje w małym Dziecku obiecanego Mesjasza. To on wypowiada słowa, które Kościół powtarza do dziś w modlitwie brewiarzowej: „Światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. Jezus zostaje ukazany jako światło – nie tylko dla wybranego narodu, ale dla całego świata. Obecność prorokini Anny dodatkowo podkreśla, że to, co się dokonuje, jest spełnieniem wielowiekowych oczekiwań i nadziei Izraela. Równocześnie, ta rodzinna scena, staje się chwilą ogłoszenia, tego co ma się stać w przyszłości. Radość spotkania z Mesjaszem splata się tu z proroctwem cierpienia. Słowa Symeona skierowane do Maryi – o mieczu, który przeniknie Jej duszę – przypominają, że misja Jezusa nie będzie łatwa ani triumfalna w ludzkim rozumieniu. Już na progu życia Chrystusa pojawia się cień krzyża, który jednak nie gasi światła wiary, lecz daje nadzieje na triumf Bożej Miłości. W tradycji Kościoła święto to nazywane jest również świętem Matki Bożej Gromnicznej. Zapalone świece, które przynosimy do kościoła, są znakiem Chrystusa – światła, które rozprasza ciemności grzechu, lęku i zwątpienia. To światło zanoszone do naszych domów i codziennych spraw, przypomina, że wiara nie kończy się w murach kościoła, lecz ma przenikać całe nasze życie. Rozważając tą ewangeliczną scenę, jesteśmy zaproszeni  do osobistej refleksji: co my składamy Bogu w ofierze? Czy potrafimy, na wzór Maryi i Józefa, zaufać Mu i oddać to, co najcenniejsze w naszym życiu? /M.S./

sw. franciszekW związku z przypadającym w tym roku Jubileuszem 800 - lecia śmierci św. Franciszka z Asyżu, papież Leon XIV ustanowił Rok 2026 - Rokiem św. Franciszka z Asyżu. Ten szczególny czas łaski i refleksji nad postacią i życiem Biedaczyny z Asyżu potrwa do 10 stycznia 2027 roku. Papież, ustanawiając ten jubileusz, zaprosił wiernych do ponownego odkrycia postaci św. Franciszka – człowieka Ewangelii, pokoju i pełnego zaufania Bogu. Jego życie, naznaczone wyborem ubóstwa, prostoty i braterskiej miłości wobec każdego stworzenia, pozostaje nieustannym wezwaniem do naśladowania Chrystusa w codzienności. Rok Świętego Franciszka ma pomóc wiernym zatrzymać się nad pytaniem o to, czym jest prawdziwa wolność serca, jak budować pokój w relacjach międzyludzkich i jak z odwagą żyć Ewangelią w świecie pełnym napięć i niepewności. Duchowym przywilejem tego czasu jest możliwość uzyskania odpustu zupełnego, który jest znakiem Bożego miłosierdzia i zachętą do głębokiego nawrócenia. Odpust można uzyskać, spełniając zwyczajne warunki: przystępując do spowiedzi, przyjmując Komunię Świętą, modląc się w intencjach Ojca Świętego oraz zachowując wewnętrzną wolność od przywiązania do grzechu. Dodatkowym warunkiem odpustu jest nawiedzając w formie pielgrzymki jakiegokolwiek kościoła franciszkańskiego lub miejsca kultu  św. Franciszka na całym świecie, wzięcie udziału w uroczystościach jubileuszowych tam sprawowanych, lub modlitwa i pobożna medytacja, zakończona  odmówieniem „Ojcze nasz”, „Credo” oraz wezwań do Matki Bożej, św. Franciszka i św. Klary we wspomnianym powyżej miejscu związanym z duchowością franciszkańska. Osoby, które z ważnych przyczyn nie mogą wyjść z domu, uzyskają odpust, łącząc się duchowo z obchodami i ofiarowując Bogu swoje cierpienie, przy jednoczesnym postanowieniu spełnienia zwykłych warunków odpustu, gdy tylko będzie to możliwe. Rok Świętego Franciszka z Asyżu jest zaproszeniem skierowanym do każdego z nas, abyśmy – na wzór Biedaczyny z Asyżu – uczyli się prostoty serca, wdzięczności za Boże dary oraz wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka. To czas, w którym Kościół szczególnie mocno zachęca do życia Ewangelią nie tylko w słowach, ale przede wszystkim w czynach, niosąc światu przesłanie pokoju, dobra i nadziei. Chciejmy dobrze wykorzystać ten czas.  /M.S./

chrzest panskiNiedziela Chrztu Pańskiego kończy okres Bożego Narodzenia i kieruje nasz wzrok w stronę początku publicznej działalności Jezusa. Widzimy Go w Jordanie, stojącego wśród grzeszników, w kolejce do chrztu udzielanego przez Jana. Jezus będąc bez grzechu nie potrzebował chrztu nawrócenia, a jednak wchodzi do wody. Dlaczego? Bo chce stanąć po stronie człowieka. Chce być naprawdę „Emmanuelem” — Bogiem z nami, w naszym codziennym życiu, w naszych słabościach, wyborach i poszukiwaniach. W chwili, gdy wychodzi z wody, otwiera się niebo, Duch Święty zstępuje na Niego, a głos Ojca ogłasza: „Ty jesteś moim Synem umiłowanym”. To wydarzenie objawia, kim jest Jezus — Synem Bożym, a także zapowiada misję, która poprowadzi Go aż na krzyż i do zmartwychwstania. Ta ewangeliczna scena przypomina nam także o naszym chrzcie. Większość z nas go nie pamięta, gdyż byliśmy wtedy dziećmi, ale od tej chwili nosimy na sobie znak przynależności do Boga. Na nas również zstąpił Duch Święty, a nad naszym życiem zabrzmiało: „Jesteś moim umiłowanym dzieckiem”. Chrzest nie jest więc pamiątką sprzed lat, ale początkiem drogi, która trwa każdego dnia. To zaproszenie, by żyć jak dzieci Boga — w wolności, przebaczeniu, wrażliwości na drugiego człowieka, w gotowości służby. Warto powracać do początku, do miejsca skąd pochodzimy, do naszych korzeni,  ale także do tej właśnie chwili, kiedy zostaliśmy włączeni we wspólnotę Kościoła. Być dzieckiem Boga to niezwykły przywilej, ale także zadanie, by swoim życiem, poprzez słowa i czyny, głosić ludziom, że nie jesteśmy pozostawieni sami sobie. Umiłowani przez Ojca, cały czas możemy liczyć na Jego opiekę. Pamiętajmy o tym, wdzięczni za dar tego sakramentu.  /M.S./

Poklon Trzech KroliTrwając w radości z narodzenia Zbawiciela, stajemy przy żłóbku w towarzystwie Mędrców, którzy jak my, przybyli oddać pokłon nowonarodzonemu. Święto Trzech Króli przypomina nam o pragnieniu Boga, który chce, aby każdy mógł Go odnaleźć. Mędrcy w Ewangelii wyruszają w drogę, bo zauważają znak. Nie wiedzą wszystkiego, ale ufają i szukają. Tak samo bywa w naszym życiu, czasem jakieś wydarzenie, słowo albo spotkanie delikatnie zaprasza nas, by zrobić krok w stronę Boga. Kiedy Mędrcy docierają do Betlejem, znajdują nie pałac, ale ubogie dziecko. A jednak rozpoznają w Nim Boga i oddają Mu pokłon. To pokazuje, że Jezus przychodzi do nas w prostych rzeczach: w codzienności, w drugim człowieku, w cichej modlitwie. Potrzeba nam mieć serca otwarte i chętne, aby go przyjąć. Poprzez przyniesione dary, Mędrcy rozpoznają w Jezusie Króla, co symbolizuje złoto, Kapłana, co wyraża kadzidło. Ostatni z darów - mirra jest zapowiedzią męki i śmierci Jezusa, wyraża prawdę, że Chrystus ma dwie natury: boską i ludzką. Warto zapytać siebie: jakie dary ja niosę Chrystusowi? Czy jest wśród nich czas, który Mu poświęcam, moje talenty, przebaczenie, troska o bliźnich? To właśnie te codzienne, drobne rzeczy są najlepszym prezentem dla Boga. Ewangelia, opowiadająca o spotkaniu Mędrców z małym Jezusem, kończy się słowami, że Mędrcy „wrócili inną drogą”. Spotkanie z Bogiem zmienia człowieka — pomaga patrzeć z nadzieją i dzielić się dobrem. Podobnie jak Mędrcy, podążajmy za światłem wiary, aby drogi naszego życia zawsze zmierzały do Jezusa. /M.S./

MadonnaNa początku nowego roku stajemy w miejscu, gdzie spotykają się przeszłość i przyszłość. Z jednej strony dziękujemy Bogu za wszystko, co już otrzymaliśmy, a z drugiej — z nadzieją patrzymy przed siebie. Pierwszego dnia nowego roku,  Kościół prowadzi nasze spojrzenie ku Maryi. Maryja jest nam dana jako Matka. Jej macierzyństwo nie kończy się w Betlejem — trwa w życiu Kościoła i w życiu każdego, kto chce iść za Chrystusem. Jak każda dobra matka, Maryja towarzyszy, nie narzuca się, uczy cierpliwości i nadziei. Jej ciche „tak” wypowiedziane Bogu stało się przestrzenią, w której narodził się Zbawiciel, a dla nas — szkołą zaufania i posłuszeństwa w codzienności.  Macierzyństwo Maryi przypomina nam również o bliskości Boga. Tak jak matka pochyla się nad dzieckiem, tak Bóg pochyla się nad naszym życiem. Maryja prowadzi nas do swojego Syna, ucząc, że nic nie jest zbyt małe, by nie powierzyć tego Panu: nasze obawy, decyzje, rodzinne sprawy, trud pracy i ciche radości dnia codziennego. W Jej postawie widzimy, że wiara dojrzewa w zwyczajności: w miłości do domu, w trosce o innych, w wytrwałej modlitwie. Wchodząc w kolejne miesiące roku, chciejmy więc powierzyć Bogu nasze plany i niepewności. Prośmy, aby za wstawiennictwem Maryi, naszej Matki, w naszych sercach panował pokój, w domach rodziła się jedność, a w decyzjach nie brakowało odwagi w czynieniu dobra. Niech ten rok stanie się czasem pogłębionego zaufania i bliskości z Jezusem, do którego prowadzi nas Maryja. /M.S./