„Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny” – tym wezwaniem kończy się Ewangelia czytana w uroczyste wspomnienie św. Kingi, patronki Krościenka. Chrystus opowiada w niej przypowieść o dziesięciu pannach oczekujących na przybycie pana młodego. Wszystkie wyszły mu naprzeciw z lampami, ale tylko pięć z nich zabrało ze sobą zapas oliwy. Kiedy oczekiwanie się przedłużało, wszystkie zasnęły. Dopiero pośród nocy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!”. Wtedy okazało się, że same lampy nie wystarczą – potrzeba jeszcze oliwy, która pozwoli podtrzymać ich światło. Właśnie w świetle tej Ewangelii warto spojrzeć na św. Kingę. Jej życie pokazuje, że chrześcijańskie czuwanie nie oznacza bezczynnego oczekiwania ani życia w nieustannym lęku przed tym, co nadejdzie. Jest raczej troską o to, aby w lampie naszego życia nigdy nie zabrakło oliwy. Dla Kingi tą oliwą była głęboka wiara, modlitwa, wierność podjętym zobowiązaniom, ale również miłość wyrażająca się w konkretnym dobru. Jako księżna potrafiła dostrzegać potrzeby innych, a później, wybierając życie w klasztorze klarysek w Starym Sączu, jeszcze pełniej oddała swoje życie Bogu. Nie jeden niezwykły moment uczynił ją świętą. Jej świętość dojrzewała dzień po dniu – właśnie tak, jak napełnia się naczynie oliwą, kropla po kropli. Przypowieść o pannach roztropnych przypomina nam jednocześnie o czymś bardzo ważnym: są rzeczy, których nikt nie może zrobić za nas. Panny nierozsądne proszą swoje towarzyszki: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Jednak oliwy potrzebnej na spotkanie z panem młodym nie można po prostu pożyczyć od drugiego człowieka. Podobnie nie można żyć cudzą wiarą, cudzą modlitwą ani cudzą relacją z Bogiem. Możemy pomagać sobie nawzajem, dawać świadectwo i prowadzić innych do Chrystusa, ale każdy z nas sam musi troszczyć się o płomień własnej wiary. To wezwanie brzmi szczególnie mocno w miejscu, któremu patronuje św. Kinga. Dla Krościenka nie jest ona przecież jedynie postacią z XIII-wiecznej historii. Jej pamięć pozostaje wpisana w dzieje całej ziemi pienińskiej i sądeckiej, a jej imię od pokoleń przypomina o chrześcijańskich korzeniach tej ziemi. Św. Kinga jest jednak nie tylko kimś, kogo powinniśmy wspominać raz w roku. Powinna być również dla nas kimś, kto stawia przed nami pytanie o nasze własne życie. Czy nasze lampy nadal płoną? Czy troszczymy się o oliwę, która podtrzymuje ich światło? Tą oliwą może być codzienna modlitwa, Eucharystia, pojednanie z Bogiem i drugim człowiekiem, cierpliwość, przebaczenie czy zwyczajne dobro, którego nikt poza Bogiem nie zauważa. To właśnie z takich pozornie małych rzeczy rodzi się gotowość, o której mówi Chrystus. Św. Kinga przypomina nam, że świętość nie zaczyna się od wielkich wydarzeń, ale od wierności w tym, co zostało nam powierzone dzisiaj. W dniu wspomnienia patronki Krościenka warto więc nie tylko spojrzeć w przeszłość i przypomnieć sobie jej postać, lecz także usłyszeć skierowane do każdego z nas ewangeliczne wezwanie: „Czuwajcie”. Nie wiemy, kiedy rozlegnie się wołanie oznajmiające przyjście Pana. Wiemy jednak, że możemy już dzisiaj troszczyć się o to, aby nie zabrakło nam oliwy i aby światło, które otrzymaliśmy na chrzcie, nie zgasło. Niech św. Kinga, której lampa płonęła przez całe życie, pomaga nam strzec tego światła, abyśmy i my byli gotowi wyjść na spotkanie Oblubieńca. /M.S./
„Nie pozwolić, by zgasła lampa” – św. Kinga uczy czuwania
- Szczegóły
- Czas odczytu: 3 minut(y)